Aktualności

Black Myth: Wukong – rozgrywka urzeka, zachwyca i stawia wyzwanie

C
Charlie Wacholz
16 cze 2024
Gra Black Myth: Wukong urzekła mnie i zachwyciła podczas Summer Game Fest – jednocześnie okazując się nie lada wyzwaniem. Na dwie godziny wcieliłem się w Małpiego Króla (Monkey King) i pozwoliłem prowadzić tajemniczemu staruszkowi, któremu krzaczaste broda i brwi oraz łysa głowa nadawały wygląd ziemniaka z nogami – i zdecydowanie chcę więcej.

Kiedy ta nadchodząca gra akcji od Game Science pojawi się w Epic Games Store w sierpniu, z pewnością stanie się hitem. Łączy w sobie najbardziej imponujący realizm obrazu, jaki kiedykolwiek napotkałem, z responsywną walką oraz uniwersalnym urokiem popularnej, przemawiającej do emocji fabuły. Niespotykana wrażliwość i patos przesycały demo, które miałem szansę wypróbować. Od powściągliwości Wukonga, za której fasadą kryje się szelmowska dusza, aż po poetycki język opiekuna gór – świat gry jest zarazem nowy, jak i w pewnym sensie znajomy.

Bądźmy przecież szczerzy: czy jest coś fajniejszego niż magiczny człowiek-małpa, który potrafi się przemieniać i zgrabnie obraca wielkim kijem, walcząc z wrogami, nie ustając jednocześnie w poszukiwaniu oświecenia i nieśmiertelności?
Gdzieś już ci się obiło o uszy coś podobnego? Całkiem możliwe. Gra Black Myth: Wukong czerpie z klasycznej chińskiej powieści pt. Wędrówka na Zachód. Książka ma już kilkaset lat, a jej fabuła jest luźno osnuta na prawdziwych wydarzeniach historycznych z VII wieku. Do tej samej historii wprost odwołują się inne współczesne produkcje, jak seriale Dragon Ball czy Pokémon – poza tym jednak Sun Wukong to kolejne wcielenie słynnego „Bohatera o tysiącu twarzy” Josepha Campbella.

Nawet nie zetknąwszy się wcześniej z oryginalną wersją Wędrówki na Zachód mogę stwierdzić, że to historia, która przemawia do bardzo wielu osób. Jeśli lubisz takie serie jak Star Wars, Harry Potter czy Superman, to z pewnością odnajdziesz znajomy pierwiastek także w Black Myth: Wukong. Choć to z pozoru zupełnie różne historie, to ich rdzeniem jest to samo: główne postacie tych współczesnych mitów bardzo mocno przemawiają do ludzkiej natury i nieobcego nikomu pragnienia, aby zostać bohaterem własnego przeznaczenia.

Nie daj się jednak zwieść zwiastunom, gdyż Black Myth: Wukong nie jest tradycyjnym soulslikem. To prawda, że zapożycza kilka elementów z popularnej formuły FromSoftware, ale system walki w Black Myth: Wukong jest taki, jak w tradycyjnej grze akcji opartej na postaci, na przykład Elden Ring.

Zamiast ciężkich (i powolnych) przewrotek, Wukong płynnie omija cięcia mieczy i lecące strzały – niekiedy nawet po dobrze wykonanym uniku spowalnia czas, aby zadać wrogowi kilka dodatkowych uderzeń. Zamiast budować postać w oparciu o statystyki, to zakładanie konkretnego wyposażenia pozwala bohaterowi stać się potężniejszym, natomiast za rozwijanie zdolności odpowiada drzewko umiejętności. Innymi słowy, Black Myth: Wukong sprawi, że poczujesz się bardziej jak boska postać niż jakiś słabeusz.
Black Myth: Wukong 3
Spędziwszy trochę czasu przy Black Myth: Wukong, mogę powiedzieć, że Game Science stara się wprowadzać swoje ulubione elementy ze świetnych gier akcji, soulslike'ów i nie tylko. W podobny sposób gatunek soulslike przypominają tytuły STAR WARS Jedi: Upadły zakon i STAR WARS Jedi: Ocalały studia Respawn, zapożyczając jednocześnie z takich gier jak Uncharted czy Metroid Prime. Być może Black Myth: Wukong nie odchodzi od gatunku tak bardzo jak dzieła Respawn, ale od czasu do czasu widać w nim wyraźne przebłyski klimatu gier typu Bayonetta czy Devil May Cry.

Na początku Wukong uzbrojony jest jedynie w laskę, ale potrafi także szybko i lekko się poruszać. Laska uderza z satysfakcjonującym odgłosem i oferuje jeden lekki atak, który przechodzi w kombo i jeden ładowany mocny atak, który zadaje spore obrażenia. Broń jest nawet w stanie oszołomić lub powalić wilki polujące na naszego małpiego bohatera. Moc drugiego ze wspomnianych ataków można naładować na wiele sposobów: np. skutecznie wykonując kolejne lekkie ataki i napełniając wskaźnik skupienia (Focus Meter) lub przytrzymując przycisk mocnego ataku, by wyzwolić potężniejszą wersję ciężkiego uderzenia z góry.

Ten atak jest bardzo przydatny w walkach z bossami, zwłaszcza gdy dobrze wykonany unik zapewni ci dodatkowy czas na wykonanie dłuższego przygotowania – potrafi nieźle zredukować pasek zdrowia bossa. Ataki, sprint i uniki zużywają pasek wytrzymałości. To wszystko, jak i wiele innych elementów Black Myth: Wukong, będzie z pewnością doskonale znane i zrozumiałe dla weteranów Souls.
Black Myth: Wukong 6
Pokonywanie wrogów pozwoli ci zdobywać wyższe poziomy, a co za tym idzie, rozwijać drzewko umiejętności. Fragment z Black Myth: Wukong, w który miałem okazję zagrać, był na bardzo wczesnym etapie gry, więc duża część drzewka umiejętności była zablokowana. Zdążyłem jednak odblokować dwie przydatne zdolności bojowe, zatem jestem pewien, że drzewko będzie rozkwitać w miarę postępów w grze. Warto zaznaczyć, że w drzewku umiejętności nie było nic rewolucyjnego. Większość umiejętności, które zauważyłem, wzmacniała statystyki Wukonga (punkty życia, siłę ataku, zasięg, wytrzymałość) lub wprowadzała coś nowego do jego zestawu ruchów, jak np. dodatkowy zamach na zakończenie kombinacji lekkiego ataku.

Ale przecież w ciągu dwóch godzin rozgrywki nie tylko robiłem uniki, zamachy i wyprowadzałem uderzenia laską. Miałem okazję wypróbować także magię, a w szczególności zaklęcie Unieruchomienia (Immobilize). Unieruchomienie pozwala zamrozić dowolnego wroga (a przynajmniej wszystkich tych, z którymi miałem do czynienia w wersji demonstracyjnej) – za niewielką ilość many i bez żadnych niesympatycznych haczyków. Tak, bossów też to dotyczy.

Na początku czułem, jakbym oszukiwał, skoro byłem w stanie zamrozić bossów w gatunku, który jest definiowany przez sztywne hitboxy i animacje specyficzne dla klatek. Jednak Unieruchomienie szybko stało się satysfakcjonującym i niezawodnym narzędziem. W jednym przypadku boss szykował się do ataku, którego jeszcze nie rozgryzłem, zatem zamroziłem go i zrobiłem unik. W innej sytuacji zwiększyłem swój wskaźnik skupienia i chciałem wyprowadzić potężne uderzenie, ale potrzebowałem czasu, by zmniejszyć dystans między mną, a bossem.

Bez względu na sposób użycia go, Unieruchomienie to bardzo satysfakcjonujące zaklęcie. Nawet dźwięk towarzyszący temu efektowi jest niesamowity: wywołujący ciarki na plecach gong, który rozlega się, gdy wróg zostaje zakuty w kajdany czasu; po chwili się rozpadają i go uwalniają.
Black Myth: Wukong 11
Jest jednak i druga strona medalu, jeśli chodzi o Unieruchomienie. Zamraża ono wrogów dokładnie w miejscu, w którym się znajdowali, co oznacza, że po przerwaniu działania zaklęcia dokończą ruch, który rozpoczęli. Jeśli zatem zamrozisz wroga w trakcie jakiegoś uderzenia i nieco za bardzo się rozochocisz ze swoimi atakami, możesz znienacka zarobić solidny cios. Przy ilości punktów życia, jakie miałem podczas wersji demonstracyjnej, taka niespodzianka mogła się okazać nielichym problemem. W trakcie gry zmierzyłem się z kilkoma bossami i większość z nich pokonałem po kilku próbach; dwóch jednak naprawdę mnie zaskoczyło efektownymi i potężnymi atakami.

Po kilku bezskutecznych starciach z pierwszym głównym bossem posłuchałem porady jednego z developerów, który zasugerował, bym wrócił i spróbował swoich sił z bossem opcjonalnym, ominiętym wcześniej, gdy torowałem sobie drogę przez bujny las. Dzierżący dwustronną, płonącą włócznię ogromny wilk w dostojnych szatach powitał mnie salwą żaru.

Udało mi się z nim rozprawić po jednej lub dwóch próbach i ku mojej uciesze pokonanie go pozwoliło mi na krótką transformację w niego i użycie niektórych jego ruchów, á la Mega Man. Przemiany mogą być niezwykle pomocne w walce, ponieważ w ich trakcie pojawiają się dodatkowe paski wytrzymałości i punktów życia. W przypadku ogromnego ognistego wilka wystarczy trafić przeciwnika wystarczającą liczbą ognistych ataków: powoduje to kumulację efektu poparzenia, co zadaje dodatkowe obrażenia i zapewnia bohaterowi więcej czasu na wyleczenie ran, podczas gdy przeciwnicy muszą zająć się własnymi.

Przemiana to także przydatny as z rękawa, gdy bohater jest zapędzony w kozi róg. Animacja jest dość szybka, a pasek punktów życia ognistego wilka był większy niż ten Wukonga (przynajmniej na wczesnym etapie Black Myth: Wukong, w który zdążyłem zagrać). Dało mi to czas, by odetchnąć, zadać trochę obrażeń i oddalić się, zanim wróciłem do małpiej formy i wyleczyłem się.
Black Myth: Wukong 2
Jedynym, co do czego mam zastrzeżenia, jeśli chodzi o tę mechanikę, jest gra po przemianie. Ta odblokowana przeze mnie była ograniczona do trzech różnych ataków z bardzo prostym sterowaniem. Na późniejszym etapie, kiedy do dyspozycji będzie coraz więcej ciekawych stworzeń i ich umiejętności, sprawy mogą się bardziej skomplikować i okazać trudne do opanowania – zwłaszcza jeśli będziemy mogli przekształcać się w szereg różnych bossów, których widzieliśmy w zwiastunach Black Myth: Wukong.

Skoro już mowa o tych zwiastunach, Black Myth: Wukong jest jedną z najpotężniejszych adaptacji silnika Unreal Engine 5, jakie widziałem. W grze wygląda to tak dobrze, jak w zwiastunach. Pomimo że obszar, który eksplorowałem, nie był najbardziej zróżnicowanym wizualnie jaki kiedykolwiek widziałem w grach, to Black Myth: Wukong nadrabiał tę kwestię bujną zielenią, chropowatymi kamiennymi strukturami, płynnym futrem, realistycznymi efektami cząsteczkowymi i wodą. Ten realizm znacznie poprawił wygląd i odbiór takich elementów jak futro na psich przeciwnikach czy błyszczący śluz na żabim mini-bossie, ubogacając fantastyczną scenerię i fabułę Black Myth: Wukong.

To wszystko w połączeniu ze stylowymi animacjami i projektami postaci w Black Myth: Wukong daje efekt prawdziwej uczty dla oka. Nawet coś tak prostego jak odpoczynek w świątyni jest poprzedzone animacją, w której Wukong bierze kosmyk swoich włosów i przekształca go w kadzidełko. Takie małe smaczki są wykonywane z mistrzowskim rozmachem; przywodzi na myśl wręcz przerysowany styl, jaki pamiętamy z Devil May Cry czy Bayonetta.

Fabuła i scenariusz jeszcze bardziej potęgują to poczucie. Dialogi mają niemal wyłącznie formę wiersza (często – rymowanego) i jestem zaskoczony, że nigdy wcześniej nie spotkałem się z czymś takim w grach, ponieważ nadaje to fabule Black Myth: Wukong epickiego akcentu i poczucia wagi stosownego do jej dziedzictwa. Poza tym to niezmiernie urocze, gdy na swojej drodze napotykasz pijanego człowieka-małpę, który zaczyna mówić do ciebie w rymach.
Black Myth: Wukong 10
Reasumując, czas spędzony przy Black Myth: Wukong ugruntował pozycję tej gry w moich oczach jako jednej z najbardziej oczekiwanych premier tego roku. Świetnie się bawiłem, podziwiając bujny las, pokonując za pomocą mojej laski zastępy złowrogich lisów i mierząc się z wymagającymi bossami, którzy pozwolili mi doszlifować umiejętności mojego małpiego bohatera – a przecież nadal mam wrażenie, że widziałem tylko ułamek tego, co ma do zaoferowania gra.

Cieszę się, że nie muszę długo czekać, zanim będę mógł wrócić do gry i ukończyć misję Wukonga. Jeśli jesteś fanem soulslike'ów, gier akcji opartych na postaciach lub Wędrówki na Zachód, to gra Black Myth: Wukong powinna trafić na twoją listę życzeń.

Black Myth: Wukong pojawi się na Epic Games Store już 20 sierpnia.