
Czemu ma kowbojski kapelusz? Urocze stworki Zgnilizny z gry Kena: Bridge of Spirits

Zanim stała się wielkookimi cherubinkowymi duszkami zakochanymi w bohaterce gry Kena: Bridge of Spirits, Zgnilizna (Rot) była jednorodną kluchowatą masą, siłą natury odpowiedzialną za rozkład, nie posiadającą tożsamości czy uroku.
Jednak już we wczesnych projektach Zgnilizna przybrała końcową formę.
„We wczesnych prototypach eksperymentowaliśmy z bardziej jednolitą, niejednoznaczną siłą przyrody” – mówi Hunter Schmidt, kierownik animacji w Ember Lab. „Nie miała ona tożsamości czy osobowości. Podczas tworzenia prototypów chcieliśmy jednak, żeby ta siła natury zachowywała się jak fala. Po kilku eksperymentach uznaliśmy, że będzie rozbijać się na te małe kuliste stworki”.
To Mike Grier, dyrektor kreatywny i współzałożyciel studia, wpadł na pomysł, żeby dać tym istotom trochę indywidualności. A co, jeśli staną się postaciami?
Wiele postaci z gry stworzył Wanchana „Vic” Intrasombat. Zespół zwrócił się do niego z prośbą, aby spróbował przekształcić bezkształtną kluchę w urocze istotki.
„Mike ma świetne wyczucie do tego rodzaju kierownictwa artystycznego. Zgromadziliśmy też mnóstwo materiałów referencyjnych” – mówi Schmidt. „Inspirowaliśmy się w dużej mierze animacjami Studia Ghibli, filmami Miyazakiego, takimi jak »Mój sąsiad Totoro«, »Spirited Away: W krainie bogów« czy »Księżniczka Mononoke«.
„W grze można zauważyć tajemniczy urok znany z tych inspirujących dzieł”.
Schmidt przyznaje, że pewną inspiracją były też produkcje studia Pixar.
„Mike, Josh Grier i ja jesteśmy ogromnymi miłośnikami Disneya. Wychowaliśmy się z tymi filmami” – mówi Schmidt. „Styl postaci jest bardzo pixarowy. Natomiast dobór plenerów, tematyka i fabuła jest bardziej w stylu Ghibli”.
Aby dodatkowo podkreślić rozkoszność Zgnilizny, dodano im nakrycia głowy. Nie było to bynajmniej zainspirowane tradycyjnym podejściem do tworzenia gier. Zaczęło się od żartu.
W 2019 roku Julian Vermeulen, mieszkający w Anglii główny rysownik środowiska i poziomów w grze, uznał za zabawne, żeby przemycić do procesu tworzenia wersję gry, w której każdy stworek Zgnilizny ma kapelusz.
„To był kapelusz kowbojski. Nikomu nic nie mówiąc, po prostu go dodał” – mówi Schmidt. „Gdy następnego dnia wróciliśmy do pracy, łatwo było poznać, kto już widział kapelusze. W różnych miejscach studia rozlegały się wybuchy śmiechu. Wszyscy zaśmiewali się i robili zrzuty ekranu”.
Jakieś pół roku później zespół przypomniał sobie o tych śmiesznych kapeluszach i zaczął poważne rozmowy o umieszczeniu ich w grze.
„Chwilę nam to zajęło” – mówi.
Zaczęli od dziesięciu nakryć głowy, z których zrobiło się 25, a teraz jest ich blisko 50.
Co ciekawe, nakryć głowy nie da się kupić za prawdziwe pieniądze. Nie wzmacniają też w żaden sposób Zgnilizny. Ale Schmidt zaręcza, że ulepszają one grę.
„Myślę, że Zgnilizna w czapce uatrakcyjni potyczki” – mówi. „Przezabawne jest widzieć tak odpicowaną Zgniliznę nacierającą na wrogów”.
W Kena: Bridge of Spirits gracz wciela się w Kenę, młodą przewodniczkę dusz, która korzysta ze swoich zdolności, aby pomóc zmarłym przejść ze świata fizycznego do krainy duchów. Gra porusza tematy odpuszczania oraz radzenia sobie ze zmianą i stratą.
Te oraz inne tematy były punktem wyjścia dla twórcy postaci Intrasombata. To od nich rozpoczął on pracę nad wyglądem gry.
W trakcie gry Kena znajduje i gromadzi Zgniliznę – wielkookie duszki, które towarzyszą bohaterce podczas gry. Im więcej ich znajdziesz, tym potężniejsze staną się zdolności magiczne Keny.
Schmidt mówi, że do końca gry można zebrać nawet 100 takich małych stworków. A każdy z nich może nosić inną czapeczkę.
Nakrycie głowy można odblokować w grze na różne sposoby. Zwykle się je odkrywa. Na przykład mogą znajdować się w ukrytym gdzieś kufrze. Niektóre odblokowuje się w miarę postępu w grze. Po odblokowaniu nakrycia głowy gracze mogą kupować je za walutę w grze i zakładać Zgniliźnie na specjalnych wózkach, które rozmieszczone są w różnych miejscach w grze.
Każdy stworek Zgnilizny może nosić nakrycie głowy, które gracz odblokował, kupił w wózku i założył Zgniliźnie na główkę.
Przypominam, że nakrycia głowy nie dają dodatkowych efektów, poza dodaniem uroku już uroczym stworkom. Ale mnóstwo stworków z mnóstwem czapeczek robi piorunujące wrażenie.
„To prześmieszne” – mówi Schmidt. – „Istna beczka śmiechu”.
Na początku nakrycia głowy projektował twórca postaci. Zaczął od bardziej oczywistych projektów, ale potem inni członkowie zespołu zaczęli wymyślać swoje. Mamy więc nakrycia głowy w postaci kwiatów, liści, kapeluszy grzybów, zwierząt, żaby, a nawet wiadro wędkarskie. Na życzenie syna Josha Griera, wielkiego miłośnika paleontologii, powstało nawet dinozaurowe nakrycie głowy.
Kup grę w przedsprzedaży, a otrzymasz zacne nakrycia głowy do świętowania, wśród nich papierowe czapeczki i pysznie wyglądający tort, który możesz nasadzić na głowę Zgnilizny.
Choć cel nakryć głowy był estetyczny, dotykają one też głębszego symbolizmu w grze.
„Zgnilizna działa drużynowo i czasem trudno rozróżnić stworki, ale jeśli się im przyjrzeć, okazuje się, że mają różne osobowości” – mówi Schmidt. „Od samego początku podejmujemy temat konfliktu między indywidualnością a współzależnością. Zgnilizna pełni w tym ważną rolę”.
