
Artykuł
Dziesięć z najbardziej wyróżniających się poziomów w grze Sonic Origins Plus
P
Paul Cecchini
Bridge Zone (Sonic the Hedgehog)
Czy kiedykolwiek zdarzyło ci się przebiec po moście podczas którejś z przygód Sonica i pomyśleć: „Ja chcę jeszcze raz!”? Jeśli tak, to Bridge Zone, poziom dostępny wyłącznie w grze Sonic the Hedgehog w wersji na konsolę Game Gear, jest tym, czego szukasz.

Jako że jest to dopiero drugi poziom w grze, nie jest on szczególnie wymagający, ale szczerze mówiąc, w tym leży część jego uroku. To stosunkowo spokojna przebieżka po poziomie wykorzystującym rzadko stosowaną mechanikę, podczas której towarzyszy ci uroczo beztroska, z czasem pokochana przez fanów ścieżka dźwiękowa. Ciekawostka: Bridge Zone wyróżnia jeszcze fakt, że jest to jeden z dwóch poziomów w ponad trzydziestoletniej historii serii Sonic, w którym pojawia się sekwencja z funkcją automatycznego przesuwania ekranu. (Nie żeby było to coś dobrego, ale na dobrą sprawę lista ta ma zawierać wyjątkowe, a nie najlepsze poziomy).
Sky Base Zone (Sonic the Hedgehog)
W przeciwieństwie do wersji 16-bitowej oryginalny Sonic the Hedgehog wydany na konsolę Game Gear zawiera prawdziwie spektakularny finał – w ramach ostatniego poziomu Sonic trafia do latającej fortecy dr. Eggmana w samym środku śmiertelnie groźnej burzy.

Co naturalne dr Eggman w pełni wykorzystuje panujące warunki pogodowe i tworzy biegnącą przez cały poziom sieć śmiertelnych pułapek zasilanych energią piorunów. Ostatni poziom pierwszej przygody Sonica na konsolę przenośną to prawdziwe wyzwanie – przemierzając go, musisz cały czas uważać, by nie dać się porazić prądem, i unikać niekończących się salw dział laserowych. Mimo to zdecydowanie bardziej wolę to niż lekko przerobioną wersję Labyrinth Zone (tak, chodzi mi o akt 3 poziomu Scrap Brain Zone z 16-bitowego tytułu Sonic the Hedgehog).
Underground Zone (Sonic the Hedgehog 2)
Biorąc pod uwagę fakt, że Sonic jest zwierzęciem spędzającym sporo czasu w norach, zaskakujące jest, jak niewiele poziomów w serii rozgrywa się pod ziemią. Nawet obecnie zdecydowana większość pierwszych poziomów w grach o Sonicu osadzona jest w bujnych krainach przypominających Green Hill, dlatego tym bardziej wyjątkowe jest to, że Underground Zone, pierwszy poziom w grze Sonic the Hedgehog 2 w wersji na konsolę Game Gear, osadzony jest pod ziemią.

To właśnie tutaj graczom przychodzi zmierzyć się z jednym z najtrudniejszych bossów w historii serii. Głównym powodem, dla którego walka z nim była tak wymagająca, był niewielki rozmiar ekranu konsoli Game Gear, przez co gracze dostrzegali nadlatujące bomby dopiero, gdy było już za późno. Niestety, problem ten nie został rozwiązany w nowym wydaniu, ale co tam – jeśli udało mi się pokonać tego bossa w wieku 6 lat, to teraz tobie też się to uda. Wierzę w ciebie!
Scrambled Egg Zone (Sonic the Hedgehog 2)
Jaskinie są stosunkowo często odwiedzanymi miejscami w grach o Sonicu, ale tym, co niezwykłe w poziomie Scrambled Egg Zone, jest rozbudowana sieć rur przecinających tutejszy teren. To nie są zwyczajne, znane z całej serii rury, do których po prostu wskakujesz, a następnie bezpiecznie przenosisz się do celu.

Każda z rur ma wiele rozgałęzień, którymi musisz sprawnie się przemieszczać. Jeśli skręcisz w złą stronę, wiele z nich wyrzuci cię w otchłań bez dna lub na morze kolców. Towarzysząca ci na tym poziomie energiczna, niemal chaotyczna muzyka zapewnia dodatkowy zastrzyk adrenaliny, gdy w ułamku sekundy musisz dokonać wyboru, który zadecyduje o twoim życiu lub śmierci. Wierz mi jednak: gdy wyskoczysz z ostatniej rury i dotrzesz do znacznika końca poziomu, poczujesz niewyobrażalną satysfakcję.
Crystal Egg Zone (Sonic the Hedgehog 2)
W ciągu dekad występnego życia dr Eggman korzystał z wielu baz zła, ale pod względem wyjątkowości żadna z nich nie może się równać z tą. Złoczyńca porzucił w tym wypadku typową, metalową fortecę na rzecz czegoś nieco bardziej kolorowego i przejrzystego.

Wszystko, od pierścieni po kolce, połyskuje tu kolorami tęczy. Czegoś takiego nie sposób znaleźć w żadnym innym poziomie serii, a co dopiero w poziomie finałowym. Nie pozwól jednak, by jaskrawe kolory i radosna muzyka uśpiły twoją czujność – ta kryształowa kraina cudów jest równie groźna, co piękna. Nie bez powodu wspominaliśmy o kolcach. Jest ich tutaj naprawdę mnóstwo i nierzadko przyjdzie ci przebić się przez ścianę tylko po to, by polecieć prosto w dół na spiczastą pułapkę. Piękny czy nie, ten poziom zdecydowanie zasługuje na miano poziomu finałowego.
Mecha Green Hill Zone (Sonic Chaos)
Przez lata kultowy pierwszy poziom oryginalnej gry Sonic the Hedgehog pojawiał się w naprawdę wielu wydaniach, ale szczerze mówiąc, większość z nich była do siebie dość podobna.

Mecha Green Hill Zone, czwarty poziom w tytule Sonic Chaos, wprowadza do tego obszaru najbardziej drastyczną zmianę w historii serii. Dr Eggman jakimś cudem zmechanizował dosłownie każdy skrawek tego miejsca, w tym wszystkie zwierzęta i rośliny, w ten sposób zamieniając ulubione miejsce wypoczynku Sonica w stalową i śmiertelnie niebezpieczną pułapkę. A przynajmniej taki był jego cel. Mechaniczna otoczka jest bowiem zmianą jedynie kosmetyczną, a sam poziom nie jest szczególnie wymagający. Najważniejsze to unikać kokosów na drzewach, bo zdarza im się wybuchnąć. W całej serii nie znajdziesz drugiej takiej wariacji na temat poziomu Green Hill.
Sleeping Egg Zone (Sonic Chaos)
Z początku zapewne przyjdzie ci do głowy to samo pytanie, które dręczyło mnie za dzieciaka: „Dlaczego ten poziom nazywa się Sleeping Egg Zone (Strefa Śpiącego Jajka)?”. Okazuje się, że te z pozoru zwyczajne ruiny nie są tym, czym się wydają.

W japońskiej instrukcji do gry wspomniano, że cały ten poziom jest tak naprawdę podniebnym „światem fantasy” stworzonym przez dr. Eggmana. Czy Sonic wyśnił sobie ten poziom? Czy na pewno istnieje on w prawdziwym świecie niebieskiego jeża? W jaki sposób dr Eggman opracował tak zaawansowaną technologię? Odłóżmy na bok przyprawiające o zawrót głowy dywagacje. Na tym poziomie często przyjdzie ci korzystać ze wzmocnienia Pogo Spring wprowadzonego w grze Sonic Chaos. Po przymocowaniu sprężyny do łap Sonic może przemierzać dany obszar, wyskakując na wysokość nieosiągalną w przypadku zwykłego skoku. To zaskakująco satysfakcjonująca mechanika rozgrywki, która, niestety, od chwili wprowadzenia została wykorzystana tylko w jednej grze.
Aqua Planet Zone (Sonic Chaos)
Co? Aquarium Park z gry Sonic Colors: Ultimate (również dostępnej w sklepie Epic Games Store) był pierwszym poziomem utrzymanym w konwencji wodnej planety? Wolnego! To Aqua Planet zasługuje na ten tytuł.

Tym, co wyjątkowo silnie wyróżnia Aqua Planet na tle innych poziomów serii Sonic jest to, że poziom ten znajduje się w całkowicie innym wymiarze. Jak Sonic się tam dostał? Nie mam pojęcia, ale trzeba przyznać, że twórcy gier o Sonicu na konsolę Game Gear potrafili nieźle popuszczać wodze fantazji przy projektowaniu poziomów. Być może najlepszym aspektem tego poziomu jest to, że jeśli wykażesz się wystarczającą wprawą i będziesz się trzymać górnych ścieżek, możesz pokonać większość poziomu bez kontaktu z wodą. Najlepsze wodne poziomy Sonica to te, podczas których nie musisz wcale wchodzić do wody.
Sunset Park Zone (Sonic the Hedgehog: Triple Trouble)
W instrukcji do gry Sonic the Hedgehog: Triple Trouble wspomniano, że poziom ten jest opuszczonym parkiem rozrywki, ale mnie tutejsze mroczne kolory i niebezpieczne pułapki przypominały bardziej przemysłowy kompleks. W tym groźnym miejscu pełno jest pędzących wózków górniczych i wybuchających kładek. Zwieńczeniem poziomu jest walka na mknącym z zawrotną szybkością pociągu (i przeciwko niemu), podczas której towarzyszy ci utwór uznawany przez wielu fanów za jeden z najlepszych w całej bibliotece gier o Sonicu dostępnych na konsolę Game Gear.
Robotnik Winter Zone (Sonic the Hedgehog: Triple Trouble)
Ten poziom powstał oczywiście jako przenośny odpowiednik kultowego poziomu Ice Cap Zone z gry Sonic the Hedgehog 3 i, co ciekawe, w niektórych aspektach jest lepszy od swojego 16-bitowego kuzyna.

Dla przykładu Ice Cap Zone rozpoczyna się wyreżyserowanym fragmentem jazdy na desce snowboardowej, który jest całkiem ciekawym widowiskiem, ale nie wymaga od gracza żadnej ingerencji i bardzo szybko się kończy. Robotnik Winter Zone wykorzystuje motyw jazdy na snowboardzie, ale idzie z nim o krok dalej – podczas całego poziomu możesz korzystać z deski, która pełni tutaj rolę wzmocnienia. Masz nad nią pełną kontrolę i w dowolnej chwili możesz z jej pomocą przedzierać się przez wrogów i przeszkody. Czy to praktyczne rozwiązanie, biorąc pod uwagę, że twoja postać może po prostu skakać i toczyć się, gdzie chce? Absolutnie nie. Czy to odlotowy środek transportu? Jak najbardziej. Ponurą niespodzianką może okazać się fakt, że śnieg nie występuje tu naturalnie – biały puch spadł wskutek podłych eksperymentów dr. Eggmana, które doprowadziły do skucia lodem całej wyspy. Jeśli kiedykolwiek zastanawiało cię, dlaczego ten poziom nazywa się Robotnik Winter Zone, teraz już wiesz.